niedziela, 25 listopada 2012

Harry

GENIALNE! najlepsze jakie kiedykolwiek czytałam! nie przerażajcie się jedynie długością ;P

ps.: Jak coś, znów ;P, źle zrobiłam to zgłaszajcie mi na twittera: @Alice1SS XD

_____________________________________________________________________________
Czułam, że moje myśli nie są bezpieczne. Ktoś się chyba w nie wkradł, ktoś wie, o czym myślę. Mówi do mnie. Słyszę głosy.. znikąd!? Czy ja jestem psychiczna? 

Czułam, że moje myśli nie są bezpieczne. Ktoś się chyba w nie wkradł, ktoś wie, o czym myślę. Mówi do mnie. Słyszę głosy.. znikąd!? Czy ja jestem psychiczna? 
- Zostanę z Luxy. Przecież na tą kolację możecie iść sami. – Lou poprawiła sobie córeczkę na ręku, która już posłusznie zasypiała jej na ramieniu. 
- Oh.. Cześć. – powiedziałam i przygryzłam dolną wargę. Powinnam dostać owacje na stojąco za to, że w ogóle się odezwałam. Jego zajebistość biła od niego na kilometr. A ja padłam ofiarą jego uroku. Kompletnie. 
- O godzinie 18? W korku? 
Nagle naszła mnie ochota dotknąć jego włosów. Eeee? Nigdy nie miałam tak dziwnych zachcianek. Ale jego idealna stylizacja naprawdę mnie fascynowała. Ja z moimi poplątanymi od wiatru włosami, wyglądałam przy nim jak jakieś zabiedzone dziecko. 

Nagle naszła mnie ochota dotknąć jego włosów. Eeee? Nigdy nie miałam tak dziwnych zachcianek. Ale jego idealna stylizacja naprawdę mnie fascynowała. Ja z moimi poplątanymi od wiatru włosami, wyglądałam przy nim jak jakieś zabiedzone dziecko. 
- Może Panna Teasdale podejdzie do tablicy i rozwiąże przykład? 

- Może Panna Teasdale podejdzie do tablicy i rozwiąże przykład? 
Miejscami nawet słyszałam ciche obelgi w kierunku mojej osoby. Gdybym nie miała naprawdę twardego charakteru to pewnie bym się przejęła. 
- Jeszcze chwilkę. – odparł i poczułam jak naciska pedał gazu. Jeżeli specjalnie dla mnie jechał szybciej to chyba umrę zaraz z podniecenia. Chociaż nie.. Ja umarłam z podnieca jak go zobaczyłam na parkingu szkolnym. 

- Jeszcze chwilkę. – odparł i poczułam jak naciska pedał gazu. Jeżeli specjalnie dla mnie jechał szybciej to chyba umrę zaraz z podniecenia. Chociaż nie.. Ja umarłam z podnieca jak go zobaczyłam na parkingu szkolnym. 
Lux zaczęła bawić się końcówkami moich włosów, a kiedy chciała je wziąć do buzi, zaczesałam dłonią kudły do tyłu. 

Lux zaczęła bawić się końcówkami moich włosów, a kiedy chciała je wziąć do buzi, zaczesałam dłonią kudły do tyłu. 
Podniosłam wzrok z nad telefonu i ujrzałam opartego o moje drzwi Harry’ego.
- Zgubiłeś się? – zapytałam, ale Harry przysunął mnie do siebie. 

Podniosłam wzrok z nad telefonu i ujrzałam opartego o moje drzwi Harry’ego.
- Zgubiłeś się? – zapytałam, ale Harry przysunął mnie do siebie. 




Spojrzałam na twarz dziewczynki, która od dłuższego czasu smacznie spała. Jej klatka piersiowa unosiła się równym tempem, a rączki skierowane ku górze leżały bezwładnie zaciśnięte w małe piąstki. 
Złożyłam jeszcze delikatny pocałunek na buźce mojej chrześniaczki i powoli wycofałam się z jej pokoiku. Poprawiając sobie koka, zaczęłam kierować się w stronę schodów. Łapiąc jedną ręką poręcz dosłowne zaczęłam przeskakiwać schodki, aby parę sekund później znaleźć się w kuchni. Zajęłam miejsce przy blacie i pstryknięciem palców przywołałam do siebie Tom’a. Cmoknął swoją dziewczynę w policzek, aby następnie ją wyminąć i znaleźć się tuż obok mnie. - Za usypianie Twojego dziecka należy mi się.. Jakiś konkretny trunek. – obdarzyłam chłopaka uśmiechem i podparłam się rękoma o blat. - Co tylko sobie Panienka życzy! A tak na poważnie.. To na co masz ochotę? – Tom otworzył lodówkę przeglądając jej zawartość. - Piwo. Może być piwo. - Słabo.. Wczoraj było piwo. Dzisiaj drink. Wyciągnął wódkę i sok z lodówki. Odstawił je na blat, przy którym siedziałam, aby następnie wyjąć z zamrażalki lód. - A Ty Skarbie, na co masz ochotę? - Ja sobie odpuszczę. Lux coś pokaszliwała dzisiaj i boję się, że może być niespokojna w nocy. Spojrzałam na kuzynkę, która co chwilę próbowała się do kogoś dodzwonić. Prawdę powiedziawszy nigdy nie widziałam Lou takiej.. zniecierpliwionej, a zarazem zdenerwowanej. Zawsze kojarzyła mi się z uśmiechniętą i szaloną osobą, której pasja odzwierciedlała się na wszystkim, co się wokół niej znajduję. Kiedy poznała Tom’a jej życie naprawdę nabrało kolorów. Potem pojawiła się Lux i wszystko było dopełnione do samego końca. Była szczęśliwą dziewczyną, matką, kuzynką i przyjaciółką. Nigdy nie mogłam polegać na nikim, tak jak na niej. - Co się dzieję? – Tom podał mi szklankę, a pytanie skierował do Lou. Dziewczyna oparła się o lodówkę i odłożyła telefon na blat. - Harry dzwonił do mnie z dziesięć razy, a teraz nie odbiera telefonu. – mruknęła i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Pociągnęłam trunek przez słomkę dając znać moim towarzyszom, że usłyszałam imię „Harry”. - Jest dużym chłopcem. Nic mu nie będzie. – Tom najwyraźniej nie podzielał zaniepokojenia mojej kuzynki. Lou była makijażystką chłopców z One Direction. Spędzała z nimi naprawdę sporo czasu, a każdy ich wygląd zapierający dech w piersiach wszystkich nastolatek to jej robota. Wiadomo, że mieli swój urok, ale ona naprawdę odwalała kawał dobrej roboty. Oczywiście ja nie byłam jakoś specjalnie odporna na ich osoby. Parę razy znalazłam się w ich otoczeniu, ale nie miałam okazji poznać bliżej żadnego z nich. W pewnym sensie była to tylko i wyłącznie moja wina. No, bo niby byłam ich fanką, ale tak naprawdę to nigdy nie starałam się, aby ich poznać. Chociaż w sumie nie. Ja po prostu lubiłam ich piosenki. Nie obserwowałam ich życia prywatnego, a nawet nie oglądałam wywiadów z nimi. Raczej nie mogę się nazywać ich fanką. Co nie zmienia faktu, że uważałam ich za bardzo przystojnych kawalerów. Czasami natrafiałam gdzieś na jakieś zdjęcie, któregoś z chłopców no i przyznaję bez bicia, że potrafiłam się zagapić. Ocknęłam się kiedy telefon na blacie zabrzęczał, nie wydając jednak z siebie żadnego dźwięku. Lou natychmiast poderwała go do ucha i pierw opieprzyła TEGO KOGOŚ, że nie odbierał, a potem posłusznie wysłuchała co TEN KTOŚ miał jej do powiedzenia. - Jasne, Harry. Czekamy. Lou odłożyła telefon na blat i przygryzła dolną wargę. Spojrzała się na Tom’a, a ja dalej sączyłam swojego drinka, który na moje nieszczęście już się kończył. - Przyjedzie? – Tom wziął moją szklankę i zapełnił ją na nowo alkoholem. - Tak. Na dłużej. – Lou powoli dobierała słowa, czekając na reakcję chłopaka. - To znaczy, że.. Harry się tu wprowadza? – zapytał zaskoczony. - Muszą wyprowadzić się z kompleksu.. No i to tylko na jakiś czas. - Nie no w porządku. – podał mi drinka, do którego z miejsca się przyssałam. – Teraz to będzie się działo. Tom zatarł ręce i pokręcił biodrami. Lou zaśmiała się i przeczesała sobie włosy, a następnie otworzyła lodówkę wyciągając jogurt. A ja dalej sączyłam drinka. Jakąś godzinę później byłam już nieźle nawalona.
- Monnie. MONNIE. 
Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą buzię Lou. Zamrugałam kilkakrotnie i przetarłam oczy. Próbowałam usiąść, ale w tym samym momencie poczułam ogromny ból głowy i opadłam z powrotem na poduszkę. 
Ale się schlałam. 
Jak każdego ranka po ostrej libacji, robiłam analizę tego co wydarzyło się wczoraj wieczorem i w nocy. Ale ja dobrze wiedziałam co się wczoraj stało. 
W końcu poznałam legendarnego HARRY’EGO STYLES’A. I resztę wieczoru spędziłam na chlaniu wraz z nim i Tomem. Nie obyło się oczywiście bez dokładniejszego „poznania” chłopaka. Chyba z ładnych parę godzin siedziałam na kanapie i gapiłam się na nastolatka o bujnych, brązowych lokach. Zielonych oczach i jak zauważyłam.. Dość dużych dłoniach. Wcale mi się nie spodobał. No gdzie tam… 
Otworzyłam oczy jeszcze raz kiedy poczułam lekki ciężar na swoim brzuchu. Ujrzałam na sobie moją kochaną Lux z włosami rozwichrzonymi na wszystkie strony i różowym smoczkiem w buźce. Na sobie miała jeszcze piżamkę, w której kładłam ją spać. Mała uśmiechnęła się do mnie przy tym wypluwając smoczek. Ledwo, choć ambitnie przeturlała się na bok i położyła obok mnie. 
- Tom wyszedł do roboty, a ja muszę iść do apteki po jakiś syrop dla Lux. Zajmij się nią, ok? 
- Nie ma sprawy. Z chęcią zajmę się moją małą Luxy. – powiedziałam i uśmiechnęłam się do kuzynki. 
Kiedy Lou wyszła z pokoju, odwróciłam się na swój prawy bok, aby przyjrzeć się chrześniaczce. Próbowała włożyć sobie nogę do buzi, a kiedy zwróciła uwagę na to, że się jej przyglądam uśmiechnęła się do mnie ukazując swoje dwa pierwsze ząbki. 
Uwolniłam jej nogę z jej własnych rączek i wsadziłam smoczek do buźki. Wyciągnęła się na łóżku jak żaba na liściu, kiedy wstałam. Zaczęłam przeszukiwać pokój. Kiedy w końcu znalazłam dresy i ulubiony t-shirt, wzięłam małą na ręce i obie opuściłyśmy pokój. 
Gdy w końcu doczłapałam się do kuchni, usadziłam małą w siedzisku. Rzuciłam kilka chrupek, którymi Lux zaczęła się bawić. 
- A teraz ciocia sobie dogodzi. – mruknęłam do dziecka otwierając lodówkę. Mój wzrok dość szybko wyszukał butelkę wody, która dosłownie po kilku sekundach dotknęła moich ust. Czułam jak zimny płyn rozprzestrzenia się po moim ciele i pozwoliłam sobie na ciche „mmmm”. Kątem oka zauważyłam, że ktoś mi się przygląda, więc odłączyłam się od butelki. 
Przede mną stał chłopak. Przystojny chłopak. W samym bokserkach i rozczochranych włosach, a kilka loków nieudolnie opadło mu na oczy. Znowu spojrzałam na jego bokserki. Cholera, odwróciłam się tyłem do niego, aby ukryć swoje rumieńce, które bankowo pojawiły się na moich policzkach. 
Nawet nie wiem, kiedy teleportował się obok mnie i oparł się tyłem o blat, do którego ja stałam przodem. Wyjął mi z rąk butelkę i przeszywając mnie wzrokiem upił łyk wody. Zaśmiałam się pod nosem i wyjęłam z lodówki kolejną butelkę. 
Wzięłam Lux na ręce próbując złapać jeszcze kilka jej chrupków. 
- Pomogę Ci. – Harry podszedł do siedziska i wziął smakołyki Lux. Skierowałam się w stronę wyjścia na ogród. Kiedy w końcu się tam znaleźliśmy usiadłam z małą na kocyku, który rozścieliłam wczoraj z Lou. 
Byłam pewna, że Hazza w końcu sobie pójdzie, no bo po co miałby spędzać czas z tak nudną dziewczyną? W swoim świecie miał o wiele więcej atrakcyjniejszych i zapewne ciekawszych osobowościowo lasek.
Zdziwiłam się trochę, gdy ten dalej siedział bawiąc się z Lux. Jeszcze raz rzuciłam na nich wzrokiem i położyłam się na kocu. Słońce tak dawało po twarzy, że zasłoniłam sobie oczy rękoma. Do tego wszystkiego ból głowy zelżał tylko trochę. 
- Więc jesteś kuzynką Lou? 
Oho. Zagadał. 
- Tak. 
- Czemu Cię wcześniej nie poznałem? 
- Nie wiem. 
- Długo będziesz u niej mieszkała? 
- Do końca szkoły. 
- Ile masz lat? 
- 18. 
- A skąd jesteś? 
- Irlandia. 
- O. To tak jak Niall. 
- Nie wiem. Możliwe. 
- Zawsze jesteś taka niemiła? 
- Nie. 
Poczułam jak coś się poruszyło. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że Harry wchodzi do domu. Obraził się, czy co.. Przecież odpowiadałam na jego pytania i wcale nie byłam niemiła. Albo coś go ugryzło, albo naprawdę już zdążył się przyzwyczaić, że każdy mu nadskakuje i podlizuje się do niego. Szkoda, że ja byłam inna. 
To, że on sam w sobie robił na mnie piorunujące wrażenie (był przystojny, wiadomo) to nie znaczyło, że zaraz będę skakała i piszczała. Miałam trochę godności. Mogłam go poznać, a nawet chciałam. Ale miałam kaca, straszliwego kaca.

Chryste.



- To Ty nie idziesz z nami? – zapytałam Lou i usiadłam na podłodze, aby zawiązać trampki.

- No wiem, że możemy, wiem. – mruknęłam i za pomocą rąk podniosłam się z ziemi. Przejrzałam zawartość mojej torebki. Telefon, portfel, pomadka, chusteczki i iPod. Kiedy upewniłam się, że wszystko mam, przewiesiłam sobie torbę przez ramię, a sweter wzięłam w ręce. 
- Coś się wydarzyło między Tobą a Hazzą dzisiaj rano? 
Spojrzałam na Lou i wzruszyłam ramionami. 
- Chyba się na mnie obraził.
Podeszłam i pocałowałam Lux w czółko. Dziewczynka obdarowała mnie niemrawym uśmieszkiem, a oczka lekko przymknęła. Jej odjazd był nieziemski. 
Lou zaśmiała się i pokręciła tylko głową. 
- Pamiętaj, żebyście nie wrócili zbyt późno. Jutro szkoła! 
- Zachowujesz się jak moja matka. – powiedziałam i szybko wyszłam z pomieszczenia, aby uniknąć jakiejkolwiek konfrontacji słownej z Lou. Zatrzasnęłam drzwi wejściowe i skierowałam się w stronę taksówki, która już na mnie czekała.




Podeszłam bliżej wejścia restauracji „Mexico”. Rozglądnęłam się, ale nie widziałam ani Tom’a, ani Harry’ego. Przed wejściem znajdował się spory tłum, więc aby nie tonąć w tej mieliźnie ludzi weszłam do środka, ukazując wcześniej moją wejściówkę. Stanęłam sobie przy szatni, kiedy poczułam na ramieniu czyjąś dłoń. Odwróciłam się, a przede mną stał Harry. Ubrany był w granatowe rurki, biały t-shirt,brązową skórę. Jego włosy idealnie ułożone, a zielone oczy mocno odbijające się na prawie, że matowej skórze. 
Utknąłem w korku. 

Doszliśmy w końcu pod drzwi od mojego pokoju. Założyłam ręce na klatce piersiowej, uśmiechając się przy tym do Harry’ego. Chłopak trzymając swoją kurtkę w rękach i odwzajemniając gest wyglądał naprawdę uroczo. 

Lekcja matematyki dłużyła mi się niesamowicie. Pan Banner przynudzał dzisiaj wyjątkowo. Nie byłam asem z matematyki co bardziej zniechęcało mnie do siedzenia w ławce. Do tego moja przyjaciółka Ronnie nie ruszyła swojego dupska do szkoły. Jak tylko ją zobaczę to zabiję. Zakopie. Odkopie. Znowu zabiję. I znowu zakopie. Położyłam swoją głowę na ławce, gdy usłyszałam głos Banner’a. 
Wyszłyśmy z Ronnie ze szkoły, tylko ze względu na to, iż dzień był naprawdę słoneczny. Czułam na sobie spojrzenia innych osób i nie powiem, ale wcale nie było mi to na rękę.. Czułam się tak, jakbym popełniła jakąś zbrodnię. 
- Gdzie jedziemy? – zapytałam, kiedy już od jakiegoś dłuższego czasu siedziałam znudzona, brodą oparta o dłoń. Obrazki jakie mijały mi za szybą samochodu nie zmieniały się już od jakiś 15 minut. 

Rzuciłam torbę w przedpokoju i weszłam do salonu, gdzie zastałam, Lou i Toma bawiących się z Lux. Dziewczynka wyciągnęła rączki w moją stronę, więc zwinnie wzięłam ją na ręce i usadowiłyśmy się w kącie kanapy. 

Szłam do swojego pokoju nucąc pod nosem jakaś nieznaną mi melodię. Wysyłałam w tym samym momencie sms’a do mamy, że przepraszam, że nie mogłam odebrać i jak się wykąpię to na pewno do niej zadzwonię. 
Wrzuciłam komórkę do torby, którą miałam na ramieniu i podeszłam bliżej drzwi.

- Toma jeszcze nie ma? – zapytał dość olewającym tonem. Najwidoczniej dzisiejszego ranka zraziłam go siebie. 
- No nie widziałam go jeszcze.. Może zadzwonimy do niego? – zaproponowałam. Starałam się, aby mój głos brzmiał naturalnie, ale cała trzęsłam się jak galareta. 
- Jak chcesz. 
Pozamiatane. Czułam, że Harry jest tu wyłącznie ze względu na Toma. A moje towarzystwo jest mu obojętne, albo co gorsza przeszkadzam mu. 
Leniwie wyciągnęłam telefon z torby i wybrałam numer ‘kuzyna’. Minęło kilka sygnałów, kiedy usłyszałam głos Toma. 
Halo? 
- No gdzie Ty jesteś? Czekamy na Ciebie z Harry’m.
No przepraszam no. To nie moja wina. 
- Dobra, nieważne. Zobaczymy się w domu. Narazie. 
Cześć. 
Schowałam telefon z powrotem do torby i nałożyłam na siebie sweterek. Cały ten czas Harry mi się przyglądał co sprawiło, że czułam się jeszcze bardziej skrępowana. 
- Chyba nici z kolacji. – mruknęłam. Ominęłam chłopaka, a kiedy już chciałam naciskać klamkę, usłyszałam: 
- Możemy zjeść sami. 
Uśmiechnęłam się pod nosem. Dobrze, że on tego nie widział. W głębi siebie miałam nadzieje, że Harry wpadnie na ten pomysł. Wypuściłam powietrze i przybrałam z powrotem swój normalny wyraz twarz, a nie minę cieszącej się kretynki, bo Harry Styles zaproponował mi kolację. Chyba wpadłam. No na bank.. Dostałam chyba jakiegoś bzika na punkcie jego osoby. Odwróciłam się w jego stronę. W rękach trzymał swój portfel, kluczyki i telefon. Już jakby zniecierpliwiony czekał na moją decyzję. 
- Ok. Zjedzmy sami. – powiedziałam i ruszyłam przed siebie. 
Poczułam jak Harry kładzie rękę na poziome moich łopatek i popycha lekko do przodu. 
- Potrafię iść sama. 
- Dobra, sorry.
- Dziękuje za ten wieczór. Było naprawdę miło. – powiedziałam i spuściłam głowę w dół. Bankowo się zarumieniłam. Nawet czułam jak moje policzki zaczynają mnie lekko piec. 
- Ja również chcę Ci podziękować. Moim zdaniem ten wieczór był również bardzo miły. 
Podniosłam głowę i odruchowo spojrzałam w oczy chłopaka. Na chwilę zrobiło mi się głupio, bo nie wiedziałam co mam dalej zrobić. Na filmach najczęściej w tych momentach chłopak podchodził do dziewczyny i ją całował. 
HAHAHAHAHA. Jestem idiotką. Nazywam się Monique Teasdale, a to jest Harry Styles. Nie ma szans. No i przecież to nie była randka. 
- To.. Dobranoc. – powiedziałam cicho i nacisnęłam klamkę. 
- No.. No dobranoc. – odparł Harry i ruszył w kierunku pokoju, który zajmował. 
Weszłam do pokoju i gdy już chciałam zamknąć drzwi, usłyszałam: 
- Monnie? 
Prawie, że wybiegłam z tego pokoju uderzając się przy tym małym palcem we framugę. Zacisnęłam zęby i stanęłam prosto. Harry znajdował się jakieś trzy metry przede mną. 
- Tak? 
- Powodzenia jutro w szkole. – puścił mi perskie oko i wsunął się do swojego pokoju.
- Nie, raczej nie. Dziękuje. – mruknęłam, nawet nie podnosząc głowy. 
- Monique miała wczoraj bardzo ciężki dzień, proszę Pana. 
Uniosłam łeb do góry i zobaczyłam Ronnie, która szła w moją stronę. Zostało jakieś 10 minut do końca lekcji, więc nawet gdyby zaspała to wchodzenie do klasy na samą końcówkę było naprawdę beznadziejnym pomysłem. 
Pan Banner pokręcił tylko głową, ale już więcej mnie nie męczył. Spojrzałam na Ronnie, która właśnie sadowiła się na miejscu obok mnie. Widziałam, że aż cała kipi. Więc albo miała taki natłok nowych informacji, które chciała mi przekazać jak najszybciej, albo to ja miałam się stać jej informatorką. 
Ronnie może i była szkolną plotkarą, ale w stosunku do mojej osoby zawsze była lojalna i chyba za to ją tak bardzo lubiłam. No i dzięki tej wariatce zawsze wiedziałam co dzieję się w szkole. 
Kiedy w końcu do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka ogłaszającego długą przerwę, wzięłam torbę z podłogi i zaczęłam pakować książki od matmy. 
Dziwiłam się, że przyjaciółka jeszcze o nic nie zapytała, a wciąż na twarzy była czerwona i wpatrywała się we mnie wielkimi oczyma. 
Szłyśmy przez korytarz, w stronę sali historycznej. Ronnie wciąż badała mnie wzrokiem co zaczynało mnie nieźle wkurzać. 
- Co się tak gapisz? – zapytałam, kiedy w końcu weszłyśmy do sali o numerze 102. 
- Jesteś moją najlepszą przyjaciółką? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. Usiadłyśmy w ławce, a swoją torbę położyłam na kolanach. Wyjęłam z niej telefon, który położyłam na stole. 
- No tak. 
- Czekasz na wiadomość od kogoś? – znowu pytanie. 
- Nie. Dlaczego? 
- Mhm.. 
- Ronnie, o co Ci chodzi? 
- Czemu nie powiedziałaś, że spotykasz się z Harry’m Styles’em?! – krzyknęła na pół klasy, a wzrok większości dziewczyn skierował się w moją stronę. 
- Zamknij się. – warknęłam. Ściszyłam głos i dodałam: - Nie spotykam się z nim. 
- A wczorajsza kolacja to co!? Nawet mi nie powiedziałaś! A jesteśmy przyjaciółkami. 
- Weź się ogarnij. Tom po prostu nie dojechał i wyszło, ze jedliśmy sami. 
- Ta, jasne. 
- No ta ta. 
Spojrzałam na przyjaciółkę, która chyba jednak nie była zadowolona z mojej odpowiedzi. Była fanką 1D praktycznie od samego początku, a to, że ja miałam okazję ich poznać, a do tego przebywać w ich towarzystwie, bolało ją jeszcze bardziej. 
- Przecież wiesz, że gdyby coś było, to bym Ci powiedziała. – mruknęłam i położyłam głowę na jej ramieniu. 
- Mhm. 
- Oh Ronnie.. Daj spokój. – szturchnęłam ją w ramię. Dziewczyna spojrzała się na mnie, a na jej okrąglej buźce pojawił się uśmiech. Cmoknęłam ją w policzek i znowu oparłam się głową o jej ramię.
- Na dobrą sprawę to dość ładnie razem wyglądaliście. 
- Przecież Cię tam nie było to skąd mogłaś wiedzieć? 
Dziewczyna wyciągnęła z torby swojego tableta i wystukała na nim kilka czynności. Podniosłam się do pionu, kiedy wręczyła mi sprzęt do rąk. 
Cholera. Na każdym ze zdjęć byłam ja i Harry. Jak mogłam nie zauważyć, że robili nam foty? Ten koleś naprawdę mnie konkretnie zamroczył, że nawet nie zwróciłam uwagi na to, że pstrykali mi tymi aparatami prawie pod samym nosem. 
- Jezusie, dlatego te wszystkie laski tak się dzisiaj na mnie gapią. 
- Ano. Zazdrosne pewnie są. – schowała sprzęt do torby, a na jego miejsce wyjęła książki. Uczyniłam to samo chcąc zapomnieć o tych zdjęciach. 
Ale mimo to, w pewnym momencie uśmiechnęłam się przypominając sobie wczorajszy wieczór z Harry’m.
- Co się tam dzieję? 
Głos Ronnie wyrwał mnie z zadumy. Spojrzałam w miejsce, w które wpatrywała się moja przyjaciółka. Stanęłam na palcach, a kiedy tłum się rozproszył, zobaczyłam… Harry’ego. 
Opadła mi szczena, kiedy chłopak w czarnych rurkach i siwym t-shircie z uśmiechem na twarzy ruszył w moją stronę. 
Poprawiłam sobie torbę na ramieniu, ale dalej stałam jak wbita w ziemię. Co on tutaj robił!? 
- Cześć. – powiedział. Podał rękę Ronnie i dodał: - Harry. 
- R-Ronnie.. – dziewczynie głos trząsł się tak bardzo, że ledwo co podniosła dłoń.
- Cześć Harry.. Co Ty tutaj robisz? – zapytałam i zdjęłam żakiet, bo aż zrobiło mi się gorąco. 
- Przyjechałem po Ciebie. – odparł. Wsadził ręce do kieszeni, opuścił trochę głowę, spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Moje serce chyba na moment przestało bić. 
- Ale.. Jak to po mnie? – zapytałam lekko zaskoczona. 
- No porywam Cię. 
- Ale ja mam jeszcze lekcje. 
Harry wyciągnął ku mnie dłoń. Stał tak z ta wyciągniętą ręką, a ja gapiłam się na niego z otwartą buzią. Wiedziałam, że jest to moja szansa i albo ją wykorzystam, albo będę pluć sobie w twarz przez dłuższy czas. 
Wyciągnęłam rękę przed siebie, a Hazza ujął moją dłoń. Posłałam Ronnie jedynie przepraszające spojrzenie i poszłam za chłopakiem. 
- Słyszałam to już.. – mruknęłam, ale obdarzyłam Hazzę uśmiechem. Mam nadzieję, że mi wyszedł, bo jeżeli sprzedałam mu jakiś grymas dzięki, któremu mój ryj był bardziej krzywy niż zwykle to się chyba zabiję. 
- No popatrz.. Już prawie jesteśmy. 
Harry wskazał wolną dłonią najbliższy zakręt. Usiadłam prosto, obserwując jak towarzysz redukuję bieg na 2, a potem powoli skręca. Nacisnął pedał gazu i samochód pomknął ku przodowi. 
Jechaliśmy przez jakąś wąską ścieżka, że miejscami byłam pewna, iż samochód nie zmieści się między drzewami. Jednak w środku wierzyłam, że Harry wie co robi i w jakiś sposób.. ufałam mu. 
Wjechaliśmy na jakąś polanę. Hazza zatrzymał samochód na samym środku. Kiedy wyciągał kluczyki ze stacyjki, ja otworzyłam drzwi i wysunęłam się na słoneczną polanę. Zamknęłam oczy i wystawiłam twarz do promieni. Westchnęłam cicho kiedy dobiegł mnie zapach lasu otaczającego miejsce, w którym się znajdowałam. 
Podniosłam powieki i jeszcze raz rozejrzałam się po okolicy. Było tutaj tak cicho, tak spokojnie.. Panowała całkiem inna atmosfera, niż w przepełnionym hałasem i ludźmi Londynie. 
Tutaj było po prostu pięknie. 
Odwróciłam się w stronę samochodu i zobaczyłam, że obok auta stoi Harry, a w ręku trzymał kosz. Podeszłam bliżej niego, a ten objął mnie ramieniem i poprowadził w stronę… koca, który prawdopodobnie rozścielił, kiedy ja gapiłam się na te wszystkie widoki. 
- Nie wiedziałem co lubisz, więc wziąłem wszystkiego po trochu. 
- Po trochu? – zapytałam z niedowierzaniem, kiedy uchyliłam wieko kosza. Znajdowały tam się chyba wszystkie owoce świata. Niektóre z nich wyglądały dość podejrzanie, więc zdecydowałam się na truskawki. 
Harry podniósł wieko z drugiej strony i wyjął termos. Do małego kubeczka wylał.. gorącą czekoladę. 
Siedzieliśmy tak sobie, wesoło gawędząc i moczyliśmy różne owoce w czekoladzie. Co jakiś czas wybuchałam głośnym śmiechem, ale widziałam, że Hazzie to nie przeszkadzało. Czułam się w jego towarzystwie tak naturalnie, jakbym znała go całe życie. Nie wstydziłam się swoich, czasami dziwnych nawyków. Wręcz przeciwnie, nie ukrywałam przed nim swoich zboczeń. Chłopak akceptował to z miejsca i sam opowiadał mi o swoich dziwnych przyzwyczajeniach i słabościach. 
Jeszcze dwa dni temu nie podejrzewałam, że będę się tak świetnie bawiła w towarzystwie Harry’ego Styles’a. 
- Powinniśmy chyba już wracać. Lou pewnie niedługo będzie wydzwaniała do mnie z pytaniem, gdzie jestem i co robię. – powiedziałam i podniosłam z koca kubeczek, który wcześniej był wypełniony czekoladą. Oblizałam go językiem i podniosłam wzrok. Harry przygryzając dolną wargę wpatrywał się w moje poczynania. 
Zrobiło mi się głupio i odwróciłam wzrok pakując pozostałości do kosza. 
- Lou jest strasznie opiekuńcza, jeżeli chodzi o Twoją osobę. 
- Lou jest opiekuńcza w stosunku do wszystkich. – poprawiłam go. 
Wstałam, on też. Złapałam za jedne rogi koca, on za drugie. Patrząc sobie w oczy zbliżaliśmy się powoli do siebie. Nie wiedziałam kompletnie co się dzieję.. Po tym spotkaniu wytworzyła się między nami taka.. magia. Nigdy czegoś takiego nie czułam, ale było to naprawdę przyjemne doznanie. 
Oddałam mu rogi koca i wzięłam kosz w swoje ręce. Podeszłam z nim do auta i położyłam na masce. Poczułam jak w tylnej kieszeni wibruje mi telefon. Z westchnieniem wyjęłam go z kieszeni. Na ekranie widniał napis „Mama”. 
Kiedy chciałam już odebrać poczułam na moich biodrach ręce Harry’ego. Przysunął się bliżej mnie, a jego oddech omiótł moją szyję. Na całym ciele dostałam gęsiej skórki, dlatego też przymknęłam powieki rozkoszując się chwilą. 
Po chwili Harry odgarnął moje włosy i musnął wargami mój kark. Nie wytrzymałam i odwróciłam się w jego stronę. Wlepił we mnie swój wzrok, powoli zbliżając swoją twarz do mojej. Kiedy dzieliły nas zaledwie milimetry wiedziałam, że już nie ma odwrotu. Nawet nie zdążyłam zadać sobie pytania, czy naprawdę tego chcę, kiedy Harry z lekką zadziornością, ale też namiętnością wpił się w moje usta.
- Już zdrowa? – zapytałam Lou, ale mając na myśli moją chrześniaczkę. 
- Po tym syropie jej przeszło. – mruknęła. Tom wstał z podłogi i spojrzał się na Lou, a potem przeniósł wzrok na mnie. Wiedziałam, że coś się stało. 
- Co jest? – zapytałam patrząc to na Lou, to na Toma. 
- To ja was zostawię same. – powiedział i wziął ze sobą Lux. Odprowadziłam go wzrokiem do wyjścia, a potem spojrzałam na Lou. Usiadła obok mnie. 
- Nie byłaś dzisiaj w szkole. 
- Byłam! Ale nie na wszystkich lekcjach.. 
- Twoja wychowawczyni dzwoniła do mnie. 
- A Ty powiadomiłaś moją mamę.. – mruknęłam przypominając sobie telefon, którego nie byłam niestety w stanie odebrać. Przypominając sobie tą chwilę z Harry’m, uśmiech mimowolnie wkradł się na moją twarz. 
- Nie. Nie dzwoniłam do niej. Ale jestem za Ciebie odpowiedzialna, a Ty masz 18 lat i musisz się uczyć. 
Nie chciało mi się słuchać jej kazania, ale w pewnym sensie miała rację. Nie powinnam była wagarować tym bardziej na początku roku szkolnego. 
- Byłam z Harry’m. 
Stwierdziłam, że nie ma po co zatajać przed nią tego faktu, więc wypaliłam prosto z mostu. Spojrzała się na mnie i lekko uśmiechnęła, po czym opadła na oparcie kanapy. 
- Z Harry’m powiadasz? 
- I to on mnie porwał. – przybrałam taką, a nie inną linię obrony. W końcu to do końca nie była tylko moja wina, więc dlaczego kara za ten wybryk miała spaść jedynie na moje ramiona. 
- I jak było? – zapytała. Najwidoczniej zapomniała już o tym, że zwiałam z lekcji. 
- Jeju.. – pisnęłam i całym ciałem opadłam na kuzynkę. Lou zaśmiała się i zaczęła przeczesywać moje włosy. 
- No opowiadaj. 
- Było.. Cholera.. Ten koleś jest niesamowity. Czułam się tak wyjątkowo. Całą swoją uwagę skupiał na mojej osobie. A wiesz co było najlepsze w tym wszystkim?
- Hm? 
- Nie miałam pojęcia, że on przyjedzie. Naprawdę się zdziwiłam kiedy zobaczyłam go na parkingu szkolnym. 
- Tak.. To bardzo miłe. 
Lou wciąż głaskała mnie po włosach.  Położyłam głowę na jej udach i spojrzałam na taras, gdzie Tom uczył chodzić Lux. Przez chwilę przeszła mnie myśl, że wpakowałam się w niezłe bagno.. A moja kuzynka jakby czytała w moich myślach. 
- Jesteś pewna tego? 
- Nie wiem.. 
- Przemyśl to sobie dobrze. Nie chcę, żebyś potem cierpiała. To dość trudny i zagmatwany świat. – powiedziała i pocałowała mnie we włosy. 
Wciągnęłam powietrze, a następnie powoli je wypuściłam. Lou miała rację. Mogłam się pchać w to dalej, a wiedziałam, że jakieś konsekwencje tego będą. 
Harry jest osobą publiczną, więc jego życie prywatne jest nieźle naruszone. 
Próbowałam sobie poukładać wszystkie plusy i minusy, ale ciągle przed oczami miałam twarz Harry’ego.. Jego spojrzenie z pod burzy gęstych loków i ten zadziorny uśmieszek.. 
- Jeżeli nie spróbuję to nie będę wiedziała czy warto…
Znowu wlepił we mnie swoje zielone oczy i przygryzł dolną wargę. Obrócił się ze mną tak, że opierałam się plecami o drzwi. Zsunęłam torbę z ramienia i objęłam Hazzę w pasie. 
- Coś się wydarzyło.. Tam na polanie. – powiedział cicho i przejechał swoim policzkiem o mój. Mimowolnie przymknęłam powieki łapiąc jego buzię w swoje dłonie. Nie doczekałam się pocałunku, więc otworzyłam oczy. 
Wciąż trzymał mnie za biodra, dziwnie nimi manipulując. 
- Nie wiem co się ze mną dzieję.. – powiedziałam cicho z powrotem obejmując go w talii. Zagarnął kosmyk moich włosów za ucho. Podniosłam wzrok i obdarzyłam go (mam nadzieję!) jednym z moich najpiękniejszych uśmiechów. 
Zbliżył swoją twarz jeszcze bliżej mojej o ile to w ogóle było możliwe i wychrypiał (dosłownie!): 
- Mogę? 
- Na polanie nie pytałeś o zdanie. 
W tym samym momencie wpił się w moje usta z taką namiętnością, iż mogę przysiąść, że na jakiś czas zapomniałam o oddychaniu. 
Błądził językiem w mojej buzi, a rękoma badał każdy centymetr moich pleców. Wsadziłam swoje ręce w tylnie kieszenie jego spodni. Jakoś tak wyszło, że ścisnęłam jego pośladki, a wtedy on przygniótł mnie bardziej do drzwi, czego wynikiem było to, że klamka wbiła mi się w plecy.
Odsunęłam się od Hazzy, a ten przejechał swoim kciukiem po moich wargach. 
- Klamka wbija mi się w plecy.. – zaczęłam. 
Chłopak znowu dotknął moich ust swoimi wargami, a w tym samym momencie wymacał klamkę. Drzwi się otworzyły, a my wpadliśmy do mojego pokoju.



Niall (+18)

Jestem z siebie dumna, uzyskałam pozwolenie na kopiowanie  od przemiłej  Jedno słowo dla tego one-shota: Ostre 3:)
@Madzia_Styles (skoro już się fatygowałam o zgodę to już napiszę od kogo XD) 
______________________________________________________________________
*Niall*
No pięknie wylądowałem w sali wytrzeźwień. Nie moja wina, że umiem się dobrze bawić nie to co ci sztywniacy. Lekko już ochłonąłem i dopiero teraz zobaczyłem rudą dziewczynę siedzącą w rogu sali. Obok niej siedziała chyba jej przyjaciółka. Od razu przypadła mi do gustu.Przyglądałem się im bardzo uważnie.Przez wypite promile wyobrażałem sobie jakby to było nam wspaniale razem.U mnie w domu,w łóżku sama rozkosz.Ruda wyglądała na ostrą ale za to ta druga jakby się czegoś bała. I to mnie do niej przyciągało. Chwiejnym krokiem ruszyłem do pań.
-Noo..noo... wi-witam. Ja-k się panie ma-cie
Patrzyły się na mnie jakbym był z innej planety.A język plątał mi się od alko. Ruda uśmiechnęła się do mnie po czym zaczęła rozmowę. 
-Hej,przystojniaku,Jak się tutaj znalazłeś ?
-No wiesz.. bal-ow-ało sie tr-szeeczke 
-A to już rozumiem.Dlaczego patrzysz się na nas takim głodnym wzrokiem?Tak jakbyś chciał nas rozebrać wzrokiem . ?
-Może naj-naj-pierw..- podałem jej rękę.- Niall.
-A ja (T.I) a to (I.T.P)-powiedziała przyjaciółka rudej. Jej głos mieszał się z bełkotaniem po alkoholu.
Chociaż,że języki na się plątały to i tak bardzo miło mi się z nimi rozmawiało.
-Niall Horan, (T.I i T.N) oraz (I.T.P i N.T.P) możecie opuścić budynek.- usłyszałem męski głos.
Ucieszyłem się jak małe dziecko,że nie będę musiał zostawać tutaj na noc.Chwiejnym krokiem opuściłem mury komisariatu policji i zacząłem iść w stronę domu.Cały czas miałem takie wrażenie,że ktoś idzie za mną ale gdy się obracałem nikogo nie było. Szedłem właśnie obok drzewa gdy coś mnie do niego przepchnęło i poczułem wargi czyichś ust na moich. Byłem zdezorientowany i oszołomiony.Ale spodobało mi się to.Oddawałem pocałunki i nie chciałem nawet tego kończyć.
Nagle miękkie usta odlepiły się od moich i zobaczyłem znów te same brązowe oczy. To była(T.I).
-Cześć.- uśmiechnęła się zagryzając wargę.
-O hej. A jak się tutaj znalazłaś ?
-Szłam za tobą.
-Wiesz, że takie niespodziewane dobieranie się do kogoś o 2 w nocy to gwałt ?- zaśmiałem się.
-Tak? .... A wiesz,że ja mam takie coś się nazywa ,,mam ochotę na małe co nie co ''-Hyym... a wiesz, że ja też ? 
-Nie wiedziałam. Ha ha , nie no żartuje.Kiedy byliśmy na policji już widziałam,że masz na nas dwie ochotę.
-Hyyymm... popacz.- mocno przyciągnąłem dziewczynę do siebie i pocałowałem ją
-Mmmm.... A na co mam popatrzeć?
-Na to- mocno chwyciłem jej pupę.-i na to.- przejechałem językiem bo jej szyi.
-Robisz się nie grzeczny i bardzo mi się to podoba.Ale chyba nie chcesz tego robić tutaj ?
-Ale czegoo ?- udałem że nie wiem o co jej chodzi i odciągnąłem się od niej idąc wolnym krokiem naprzód.
-Ej,Niall co ty robisz? 
-Idę.- pokazałem jej język i szedłem dalej.
Przeszedłem z może 10 kroków po czym się zatrzymałem.Obróciłem się i zobaczyłem,że ona nadal tam stoi.Krzyknąłem głośno,żeby podeszła do mnie. Ruszyła tym swoim kocim krokiem. Kiedy tak szła,mój przyjaciel już chciał się wydostać,z bokserek ale musiałem na razie pochamować swoje zaloty.
-No słucham.- powiedziała zakładając ręce na swoich piersiach.
Zamiast coś powiedzieć to perfidnie wlepiłem wzrok w jej piękne i dorodne piersi.Nie wiedziałem co mam powiedzieć.Zaniemówiłem.
-Nie patrz się tak na moje cycki.- zaśmiała się.-A to niby czemu ?
-Boo.. nie. 
-Ale to nie jest odpowiedź.Powiedz prosto z mostu,że masz na mnie ochotę tak samo jak ja na ciebie.
-Nie mam.
-Nie wierzę ci . Masz na mnie ogromną ochotę.
-Nie prawda. 
-Właśnie,że prawda.-nie dałem jej więcej dojść do słowa tylko zamknąłem jej usta moimi.Złapałem jedną reką jej pośladek a druga znalazła się na jej kobiecości.Poczułem,ze od mojego dotyku jej ciało drży z rozkoszy
-Nie tutaj. - wyszeptała.
-Ha wiedziałem.No to chodźmy do mnie.Nikogo nie ma w domu więc będziemy mieć dużo czasu dla siebie. 
-Debil.- zaśmiała się.
Szybkim krokiem szliśmy razem do mojego mieszkania. Kiedy znaleźliśmy się już w środku,przyparłem ją do ściany i zacząłem namiętnie i zachłannie całować jej miękkie i słodkie usta. Dziewczyna rozpinała mi koszulę. Już po chwili pozbyła się jej. Tym razem ja zrzuciłem z niej kurtkę wraz z bluzką.Ukazał mi się czerwony staniczek z koronką.Pocałunki schodziły coraz niżej.Na jej dekolt,piersi na brzuch aż doszedłem do jej spódniczki. Zsunąłem z niej luźną spódnicę i sam zdjąłem z siebie spodnie. Moją rękę w dalszym ciągu trzymałem na jej tyłeczku. Drugą gładziłem jej udo.Podniosłem ją delikatnie a ona oplotła nogi wokół pasa.Po woli szedłem z nią do salonu.Kiedy natrafiłem na kanapę siadłem na niej tak,że ona była na mnie.Mój kolega już chciał wyjść z ukrycia,ale nie chciałem aż tak szybko.Wolałem,żeby to ona mną się najpierw zajęła. Jak na zawołanie swoją rękę położyła na moim koleszku. Nie mogłem się opanować. Jęknąłem. Zadowolona zaśmiała się i wsunęła rękę pod bokserki. Kiedy go dotykała czułem jak krew buzuje mi w żyłach.Myślałem,że nie wytrzymam tego napięcia.Jeszcze trochę a spuścił bym się w majtki ale ostatnimi siłami powstrzymywałem się od tego.Zeszła z moich kolan i uklęknęła przede mną.Odpieła pasek moich spodni i ściągnęła mi je.Zaczęłam całować mojego członka przez materiał bokserek,doprowadzało mnie to do wiekszego podniecenia.
-Nie wytrzymam.- powiedziałem. 
-Spokojnie kochany,to dopiero początek zabawy. 
-Naprawdę nie wytrzymam. Jesteś za dobra. 
-Cieszę się z tego bardzo,a teraz się odpręż i daj mi dalej pracować
Ściągnęła mi bokserki a mój kolega wystrzelił jak z procy.Stał w całej okazałości.Wzięła go do ust i zaczęła poruszać się w górę i w dół.Czułem się jak w niebie.Nikt jeszcze nie zrobił mi tak dobrze.Resztę dokończyła rączką.Całe moje nasienie wylądowało na jej ręce i dekolcie.W końcu mi ulżyło i czułem się spełniony.
-Teraz ty.- podniosła się i pokazała mi się w całej okazałości.
Złapałem ją za jej czerwone stringi i ściągnąłem je za pierwszym razem.Podniosłem się i to samo zrobiłem z jej biustonoszem.Stała przede mną tak jak ją Pan Bóg stworzył. Położyłem ją pode mną i twarzą zjechałem do jej czułego miejsca. Powróciłem pocałunkami na górę. Zacząłem od jej pięknych i pełnych malinowych ust.Moje ręce jeździły po każdym centymetrze jej ciała.Jej rączka znalazła się na moich przyjacielu a drugą wplotła w moje włosy.Położyłem ją delikatnie na kanapie i dalej kontynuowałem pocałunki.Schodziłem po woli,nie śpieszyłem się.Kiedy całowałem jej bardzo duży i obfity biust było mi jak w niebie.Wziąłem do buzi pierś i zacząłem ją ssać jak małe dziecko kiedy pije mleko matki.Językiem zaczepiałem jej brodawki tak,że aż zrobiły się twarde jak kamyczki.Jęczała z podniecenia. To jeszcze bardziej napawało mnie podnieceniem. Zacząłem wodzić językiem po każdym zakątku jej ciała. Oboje już dyszeliśmy.
-Niaalll.. potrzebuje cię w sobie.- wyjęczała.
-O niiieeee... Będę się nad tobą znęcał tak jak ty...
Język wepchnąłem do jej waginy. Wykonywałem szybkie ruchy. Dziewczyna w moich objęciach wiła się, coraz mocniej ściskała moje włosy co dało mi tylko motywacje. Czułem,że zaraz dojdzie ale jej nie pozwoliłem na to.Bawiłem się z nią.Kiedy była u kresu orgazmu przestawałem i dalej się z nią droczyłem.Mój little Horan stał cały czas na baczność.
-Niall !- warknęła.
-nieee... Najpierw dojdziesz. - zaśmiałem się i wsadziłem tam palce.Poruszałem nimi raz szybciej raz wolniej.Doszedł do tego jeszcze 3 palec.Całowałem jej kobiecość i spijałem jej soki.Lubię się tak droczyć z kobietami.Wtedy bardziej mnie podniecają i mam na nie wielką ochotę.Marzy mi się taki trójkącik.Trzeba będzie kiedy to wypróbować
-Niall.....Kurwa mać.Ja przez ciebie zwariuje.Chcę,żebyś wszedł we mnie a nie doprowadzał do większego szaleństwa.Postanowiłem i jej i sobie ulżyć. Brutalnie i szybko w nią wszedłem. Szybko, wolno szybko, wolno. Tak wyglądał seks w moim wykonaniu. Czułem się o wiele lepiej i czułem,że nie długo dojdę.Ona wiła się pode mną jak wąż.Widziałem i czułem jak jest jej teraz wspaniale.Wyszedłem z niej i poprosiłem aby usiadła na mnie okrakiem.Chciałem,aby teraz ona się trochę pomęczyła.
Dziewczyna zrozumiała mój gest. Ruszała biodrami w górę i w dół. Ja rękami oparłem się o kanapę i głośno dyszałem.
-Jesteś cholernie dobra.. za bardzo.
-Cieszę się,że tak myślisz.Wiesz co mam ochotę na jeszcze jedną pozę.Co ty na to ?
-Oczywiście. Rób ze mną co chcesz. 
-A co byś powiedział pozycję na pieska albo 69 ?
-Wybieraj co chcesz kochanie.- pozwoliłem sobie na powiedzenie do niej czułego słówka.
-Skoro,mogę wybrać to chcę na pieska.- powiedziała do mnie swoim seksownym głosikiem.Zeszła ze mnie i klęknęła tyłem do mnie.Teraz podziwiałem jej piękną i seksowną pupę.Dałem jej parę klapsów po czym szybko i bez uprzedzenia wszedłem w nią.
Dziewczyna dała głośny okrzyk. Ucieszyłem się, że tak bardzo jej się podoba. 
-Poczekaj pójdę po coś- powiedziałem do niej i poszedłem do kuchni. Wziąłem jedną tabletkę na przypływ energii. Już czułem w sobie adrenalinę. Ponownie wszedłem do niej i dałem z siebie wszystko. Ostatkami sił trzymałem w sobie wytrysk. Zacząłem poruszać tak szybko, że nawet nie wiedziałem, że tak umiem.Moje ruchy były coraz szybsze i mocniejsze.Przytuliłem się do jej pleców tak aby poczuła mnie bardziej w sobie.Jedną ręką złapałem ja za pierś a drugą pieściłem jej kobiecość.Jęczała coraz głośniej.
-Niall.. nie wiem jak to robisz... ale wciąż pragnę więcej.- usłyszałem wręcz jej pisk pomieszany z głośnymi sapnięciami

-Kochanie,nie wytrzymam dłużej już czuję,że dochodzę.
-Wiem.. ja też. 
Jeszcze kilka ruchów i dojdę.Jeden dwa ..... trzy . Ryknąłem jak wściekły lew.Czułem jak mój członek pulsuje.Byliśmy jeszcze kilka minut w takiej pozycji , po czym wyszedłem z niej i opadłem na zimną kanapę,mimo tego,że wypuściłem swoje nasienie to mój kolega nadal stał. 
-Niall a tobie co ? Nadal masz ochotę na coś?
-Nie wiem..
-Jak to nie wiesz..... przecież to twój przyjaciel nie czujesz chęci na coś albo coś w tym stylu?
- Od kiedy cię widzę mam na ciebie chęć. Nie potrafię tego rozróżnić już. Ale rozróżniam jedno....
-Tak ?
-Kocham cię.
-Och Niall ja ciebie też. 
Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunki i zasnęliśmy w siebie wtuleni.To była jedna z najwspanialszych nocy jakie przeżyłem

sobota, 24 listopada 2012

Zayn i Liam

To jest miłość dwóch chłpców do jednej dziewczyny

WAŻNE:
ps. nie wiem czy wiecie, może kogoś zaskoczę, ale ja nie mam zgody na publikację i po prostu czytam, a to jest taki jakby, koncik czytelnika, czyli bierzemy książke - lub jednoparta w naszym przypadku - i go czytamy i oceniamy - czyli ja oceniam - jeśli ktoś tu wiszi swojego one-shota, albo kawałek opowiadania to proszę do mnie nie wyskakiwać z wyzwiskami od małolat, złodziejek czy suk bo to boli, kiedy ktoś mówi nie prawdę, ja po prostu znajduję coś co wam się powinno spodobać, żebyście mieli przyjemność, a nie.
Miałam dzisiaj taką sytuację, że ktoś nie przeczytał opisu i sobie wymyślił, że ukradłam tłumaczenie. Jeśli to czytacie, to może najpierw się zastanówcie, a nie od razu na mnie kablujecie, choć nic złego nie zrobiłam tylko udostępniłam do dalszego czytania -.-
______________________________________________________________________________

Mieszkasz razem z Liamem już kilka miesięcy bardzo dobrze się ze sobą dogadujecie i nic nie stoi na wszej drodze do szczęścia.Jednak od kilku dni zauważyłaś jak Zayn próbuje cię poderwać.Nie jesteś chętna więc nie zwracasz na niego uwagi,bardzo kochasz Li.
Zayn ciągle zarywa do cb , a ty masz serdecznie już tego dosyć postanawiasz mu to powiedzieć kiedy sam na sam zostajecie w małej kanciapie w budynku w którym chłopaki nagrywają piosenki.Próbujesz przemówić Zaynowi że nie może tak postępować ponieważ ty kochasz Li i nigdy nie przestaniesz.Dochodzi między wami do sprzeczki.
-Zayn zrozum ja nie mogę zostawić Liama po tym jak dużo z nim przeszłam, on jest częścią mego życia.Proszę cię zrozum.
-Ale [t.i.] od pewnego czasu ciągle myślę o tobie, śnisz mi się po nocach,przez co nie mogę w nocy zmrużyć powiek. Jesteś dla mnie najpiękniejsza , najwspanialsza.Kocham Cię. Wiem że kochasz Liama i doceniam to ale musiałem ci to powiedzieć.Bo bez ciebie moje życie nie ma sensu.
-Zayn rozumiem twój ból ale zrozum nie możemy być razem.

Po tych słowach Zayn odszedł, wyszedł z kanciapy i wybiegł z budynku.Nie zwracałaś uwagi że go nie ma,ale  chłopaki ciągle dociekiwać dlaczego wyszedł. Nie byłaś w stanie opowiadać o tym co mówiliście bo wiedziałaś że bardzo uraziłaś Zayna. Usiadłaś w kącie, rozpłakałaś się, było ci bardzo smutno.Z drugiej jednak strony czułaś się głupio po rozmowie z nim.Tak na prawdę nie byłaś pewna czy dobrze postąpiłaś zostawiając go samego,ale wiedziałaś że jeżeli byś odpowiedziała inaczej zakończyło by się to końcem miłości Li do cb.
Po chwili namysłów wstałaś,otarłaś łzy i wyszłaś z budynku.Zaczęłaś chodzić między uliczkami szukając Zayna. Znalazłaś go , siedział na ławce.Podeszłaś do niego i mocno przytuliłaś.Przeprosiłaś za swoje zachowanie. W tym właśnie momencie Zayn posunął się za daleko. Zaczął cie całować , całować namiętnie, próbowałaś się oderwać ale on ci na to nie pozwolił.Rozkleiłaś się, poczułaś jego namiętność i zapomniałaś o Liamie. W tym momencie liczyło się dla cb tylko to co jest tu i teraz.Zayn zabrał cie na ręce i ciągle się całując dotarł z tobą przed piękny hotel.Zayn zatrzymał sie przed nim, po czym postawił cię na ziemi,pocałował i wciągnął do środka.Nie wiedziałaś co robisz, byłaś jak w jakimś transie, uległaś totalnie urokowi Mailka i ruszyłaś za nim. Weszliście do przepięknego pokoju hotelowego.Zayn od razu zaciągnął cię do łóżka. Nie wiem jakiem cudem ale w ogóle nie stawiałaś oporu. Zaczął cię rozbierać, po czym ty przejełaś pałeczkę i wskoczyłaś na niego. Po kilku sekundach wasze ubrania leżały na środku pokoju.Czułaś się cudownie, mijały minuty a ty ciągle nie miałaś dość, coś cię opętało.Dusza pragnęła ale serce mówiło nie. Nie zważając na serce poszłaś na całego. Całą noc spędziliście razem.Rano obudziłaś się totalnie nie przytomna.Nie pamiętałaś nic z ostatniej nocy.Jednak byłaś pewna że zrobiłaś to. Zdradziłaś Li, wiedziałaś że on ci nigdy tego nie wybaczy. Wstałaś ubrałaś się. Zayna już nie było w kuchni zostawił karteczkę :

" Dziękuję ci za wspaniałą noc, mam nadzieję że tobie też się to podobało.
 Kocham cię :* twój Zayn <3 "

Po przeczytaniu tego liściku czułaś się strasznie, nie wiedziałaś co masz teraz zrobić.Jednak nie zważając na wszystko postanowiłaś przyznać się Liamowi do tego co zrobiłaś.Wiedziałaś że to będzie już wasz koniec ale w tym momencie nie obchodziło cie to wiedziałaś jednak że ta noc była jedną z twoich najwspanialszych nocy i nie chciałaś rezygnować z następnej takiej okazji.
Nie chciałaś z tym zwlekać więc pojechałaś do domu. Tam Liam czekał na ciebie i twoje wytłumaczenie gdzie podziewałaś się ostatniej nocy. Weszłaś do domu i bez owijania w bawełnę powiedziałaś mu w prost że nic już do niego nie czujesz.Liam się załamał,przez kilka dni nie wychodził z pokoju.Było ci strasznie smutno jednak nic nie mogłaś już zrobić.Stało się. Lou i Hazza dowiedzieli się o waszym romansie i codziennie odwiedzali Li aby go pocieszać.

Trzy miesiące później Li już wiedział o wszystkim ,jednak nikt nie odwrócił się od Zayna.Jedynie Liam był wściekły na niego i nie odzywał się jak praktycznie do wszystkich.Pewnego dnia gdy wszyscy pojechali na próbę ty zostałaś sama w domu.Nie wiedziałaś co masz ze sobą z robić, właśnie dowiedziałaś się że jesteś w ciąży.Nie wiedziałaś nawet z kim i nie chciałaś wiedzieć. Zrozumiałaś że spieprzyłaś sobie doszczętnie życie i że nie wróci już to co było.Te piękne chwile twoje i Liama.Cała w łzach usiadłaś w kuchni,wzięłaś do ręki karteczkę i długopis i zaczęłaś pisać:

"Chłopcy dziękuję wam za naszą przyjaźń którą ja sama spieprzyłam , dziękuję także za miłość jaką obdarował mnie Liam i Zayn .Liam dziękuję ci za szczerość w naszym związku i bardzo przepraszam że cię zdradziłam i to z twoim najlepszym przyjacielem ,wiem że mi tego nigdy nie wybaczysz ale z całego serca przepraszam i proszę cię żebyś nie był zły na Zayna i pogodził się z nim bo to nie jego wina, to ja sama chciałam tego .
Zawsze cię kochałam ale teraz nie chcę już dłużej żyć, mam nadzieję że bezemnie będzie tobie i Zaynowi lepiej,nie będziecie musieli być na siebie źli o mnie.Bardzo was proszę pogudzcie się i bądzcie dalej najlepszymi przyjaciółmi.

Dziękuję wam za tak przepięknie spędzone chwile w waszym gronie :) Na koniec chciałam jeszcze dodać że razem ze mną umiera także moje dziecko które w sobie noszę.Dlatego iż nie wiem który z was jest ojcem wolę zakończyć swoje cierpienie teraz. Żegnam was i jeszcze raz za wszystko przepraszam !

R.I.P.
[t.i.] "

Po napisaniu tego liściku podeszłaś do apteczki wysypałaś na rękę zawartość pudełeczka z tabletkami i połknęłaś, popiłaś wodą i upadłaś na ziemię.
Wieczorem gdy chłopcy zobaczyli cię na podłodze przestraszyli się i zadzwonili po karetkę,jednak już było za późno ,lekarze stwierdzili zgon.
Chłopcy po odczytaniu listu jaki zostawiłaś, przytulili się nawzajem i usiedli.Zamarła cisza....

piątek, 23 listopada 2012

Harry (+18)

Jakżeby inaczej, żeby na 69 post nie było seks scenki? A więc macie pełny pakiet nr. 69, seks scenkę i Hazze----> czyli jego seksi loczki | czego chcieć więcej? 

Zapraszam do czytania :)

Moje tt: @Alice1SS

______________________________________________________________
Ty. Zwykła nastolatka. Chociaż może wcale nie taka zwykła. Jesteś sierotą. Twoi rodzice kilka lat temu zginęli w wypadku. Siostra nie chciała mieć z tobą żadnego kontaktu. Na szczęście poznałaś chłopców z One Direction. Mieszkasz z nimi. Jesteś ich najlepszą przyjaciółką. Naprawdę świetnie się z nimi dogadujesz. Jednak od samego początku kochasz się w Harrym. Chłopcy to zauważyli, ale sam Harold nie. Pamiętasz jak trzy lata temu poznałaś Harry'ego. Gdyby nie on to nie masz pojęcia co by z tobą teraz było. W końcu zostałaś sama, bez nikogo. Może żyłabyś na ulicy?
Chłopcy zawsze byli dla ciebie wsparciem. Pomogli ci stanąć na nogi. Dzisiaj mięli wywiad i jakąś imprezę po wywiadzie dlatego byłaś sama w domu. Jak zwykle gdy byłaś sama myślałaś o rodzicach. Siedziałaś po ciemku w kuchni. Skulona i zapłakana na krześle. Brakowało ci teraz kogoś kto mógłby cię przytulić i pocałować. Chciałaś poczuć, że komuś na tobie zależy. Pragnęłaś bliskości drugiej osoby. Nagle usłyszałaś jak ktoś wchodzi do domu. Zdziwiłaś się trochę, bo było za wcześnie na powrót chłopców do domu. Usłyszałaś czyjeś kroki.
- Mała co jest ? - tak twój ukochany zachrypnięty głos. Nie odpowiedziałaś. Przytulił cię mocno do siebie.
- Już dobrze. Dlaczego siedzisz po ciemku ? - zaczęłaś mocniej płakać. - Kochanie nie płacz.
- Potrzebuje cię dzisiaj Harry. Wiem, że to chwila słabości, ale chce się z tobą kochać. - odsunął się delikatnie, by ciebie zobaczyć. Był bardzo zdziwiony twoimi słowami.
- Proszę Harry. - łza spłynęła po policzku. Zbliżyłaś się do niego. Czuliście swoje niespokojne oddechy. Wasze wargi się stykały. Języki zaczęły wolny taniec. Swoimi dłońmi trzymałaś jego policzki, a on jeździł rękoma po twoich plecach, sprawiając, że przechodziły cię dreszcze. Wziął cię na ręce i poszedł do twojej sypialni. Położył cię na łóżku i się oderwał od ciebie. Chwycił twoją dłoń. Patrzyłaś na niego zdezorientowana.
- Jutro byś tego żałowała.
- Nie będę tego żałowała. Nigdy. Proszę cie..
- To nie jest dobry pomysł.
- Harry.. - kolejne słone krople spłynęły z twojego oka tworząc mokre ścieżki na policzku. Otarł je i zbliżył swoje usta do twoich. Złączyliście się w pocałunku, który z chwilą stawał się bardziej namiętny. Położyłaś się na łóżku, a Harry przycisnął cię delikatnie swoim ciałem. Całował po szyi. Uniósł twoją bluzkę i całował brzuch. Język zagłębiał w pępku. Czułaś się cudownie. Tak bardzo tego pragnęłaś. Do tego wszystkiego darzyłaś go potężnym uczuciem jakim jest miłość. Pozbyłaś się jego koszulki. Dotykałaś jego ramion, barków, pleców. Poznawałaś nowe terytorium. Składałaś pocałunki na jego klatce piersiowej.  Kazałaś mu zdjąć swoją bluzkę. Zrobił to. Całował okolice stanika. Odpiął go i językiem pieścił piersi. Ssał i przygryzał sutki, które robiły się twarde. Wzdychałaś. Wtopiłaś palce w jego włosy. Przygryzałaś dolną wargę. Pocałunkami schodził coraz niżej. Rozpiął twoje spodenki i zdjął je. Zostałaś w samych majtkach. Dotykał cię przez bieliznę. Wiłaś się pod jego dotykiem. Pragnęłaś go coraz bardziej. Było ci dobrze. Dorwałaś się do jego zamka i rozsunęłaś go. Zdjęłaś jego spodnie razem z bokserkami. Ujęłaś w dłonie jego męskość. Poruszałaś dłonią w górę i w dół. W jego oczach pojawiły się iskierki. Poruszałaś coraz szybciej. Chwycił twoje nadgarstki i położył cię dość gwałtownie. Całował każdy skrawek twojego ciała. Zdjął majtki. Dotykał twojej kobiecości. Robiłaś się wilgotna. Całował twoją kobiecość. Rozkosz, którą dawały jego długie liźnięcia była niesamowita. Dotykał twoich bioder. Kolejny raz przez ciało przeszły dreszcze. Spijał twoje soki.
- Wejdź już we mnie. - powiedziałaś.
- Masz prezerwatywy ?
- Tak. Są w szufladzie. - wskazałaś na szufladkę stolika nocnego. Harry sięgnął po nią i ubrał swojego przyjaciela. Wszedł w ciebie delikatnie. Poruszał się powoli. Jęczałaś z podniecenia. Z każdym ruchem był coraz bardziej gwałtowny. Nie sprawiał ci bólu. Pragnęłaś tego. Jęczeliście oboje. Czułaś jego oddech na szyi. Kolejne fale dreszczy przeszły przez wasze ciała. Czuł, że dochodzi. Poruszał się szybciej i mocniej. Doszedł na szczyt. Wyszedł z ciebie powoli i pocałował. Włożył spodnie.
- Przepraszam. - powiedział po czym wyszedł z pokoju. Nie rozumiał swojego zachowania. Jak mógł zrobić to z najlepszą przyjaciółką ?
Ty leżałaś na łóżku i dochodziłaś do siebie. Uświadamiałaś sobie co się przed chwilą stało. Minęło kilka chwil. Poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Włożyłaś majtki, koszulę i ulubioną bluzę Harry'ego, która również była twoją ulubioną. Chłopcy wrócili niedawno z imprezy i od razu poszli spać, gdyż byli pod wpływem alkoholu. Siedziałaś na łóżku, było już dosyć późno. Nie mogłaś zasnąć. Poszłaś po cichu do pokoju Hazzy. Uchyliłaś drzwi.
- Nie śpisz jeszcze ? - zapytał szeptem.
- Nie mogę. - usiadłaś obok niego na łóżku i go przytuliłaś. - Dziękuje.
- Za co ?
- Za to, że jesteś takim przyjacielem. - objął cię mocniej i pocałował w czoło.
- Mogę dzisiaj z tobą spać ? - spytałaś.
- Oczywiście, że tak. - siedziałaś nadal wtulona w niego, a on głaskał cię po głowie i bawił się twoimi włosami.
- Co o mnie myślisz ? - zapytał.
- Nie rozumiem ? A co mam o tobie myśleć ?
- Uważasz, że gdybyśmy nie byli przyjaciółmi mogłabyś się we mnie zakochać ?
- O co ci chodzi Harry ?
- [Twoje imię] ja od dawna nie myślę o tobie jak o przyjaciółce. Oczywiście mówię ci wszystko, no prawie. Chodzi mi o to, że.. - spojrzałaś na niego. - Ja po prostu cię kocham. Od dawna. Nie chcę być już tylko twoim przyjacielem, ale kimś więcej. Kimś na kim będzie ci bardzo zależało.
- Ale przecież mi na tobie bardzo zależy. - wtrąciłaś.
- Chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie najważniejsza. - patrzyłaś na niego. Nie wierzyłaś w jego słowa. Przed chwilą chłopak, którego kochasz od trzech lat wyznał ci miłość.
- Mam nadzieje, że to co powiedziałem nie zniszczy naszej przyjaźni, bo nie chciałbym tego.
- Oczywiście, że nie. Dziwi mnie tylko to, że jeszcze nie zauważyłeś, że ja czuję do ciebie to samo. Kocham cię cholernie. Od trzech lat. Od kiedy tylko ciebie poznałam. Chłopcy już dawno to zauważyli. Chcę być najważniejszą osobą w twoim życiu i chcę żebyś ty był najważniejszym chłopakiem dla mnie. Kocham cię. -  Zbliżyliście się do siebie i złączyliście w czułym pocałunku.